karmienie piersią

Cała prawda o karmieniu piersią

13:59


Jeszcze w ciąży każda strona internetowa, książka i wszyscy w około zapewniają Cię jakie to karmienie piersią jest cudowne.  Jak to podczas karmienia Twoje dziecko oblewa matczyna miłość, Ty osiągasz stan mistycznej nirvany, budujecie pomiędzy sobą magiczną więź, a na wasze głowy i ramiona delikatnie opada kolorowy brokat wypierdziany przez jednorożca. Więc rodzisz i dochodzi do tego momentu- pierwsze karmienie. Bum! Zderzenie z rzeczywistością.



W sumie niby nie było tak źle. Taki dyskomfort, ale do zniesienia. Teraz już tylko będzie lepiej. Guzik. Drugie karmienie i zaczyna się. Ból coraz większy. Matko jedyna i to nie tylko piersi! Boli brzuch. Macica się obkurcza. Z karmienia na karmienie sutki coraz bardziej zmasakrowane. Pojawiają się pierwsze otarcia. Leje się pierwsza krew. Kiedy już myślisz, że gorzej być nie może, czary mary, nawał.

Teraz bolą już nie tylko sutki. Bolą całe piersi. Nie możesz ich dotknąć i generalnie masz ochotę na amputację. Kiedy tylko Twoje dziecko piśnie przez sen, modlisz się, aby się nie obudziło. Płaczesz na samą myśl o karmieniu. Kiedy karmisz zaciskasz z bólu zęby, krzyczysz, płaczesz i masz zamiar wyskoczyć przez najbliższe okno.

I kiedy sutki już w miarę dochodzą do siebie, zaczyna się cała reszta przygód. Każde uczucie zimna, myśl o karmieniu, powodują napięcie i ból. Każdy prysznic to ból, nie mówiąc już o użyciu ręcznika. Ból. Ból. Ból. Kiedy jeden mija, pojawia się kolejny. Ból kanalików podczas nocnych karmień. Wyrzut hormonów. Nagłe napięcia, a nie daj Panie Boże, zrobi Ci się zastój.

Ratujesz się jak możesz. Ciepły prysznic. Zimny prysznic. Wkładasz sobie jak ostatnia idiotka kapustę w stanik. Łykasz magiczną lecytynę i siedzisz z cyckami na wierzchu dzień i noc, bo trzeba wierzyć.

Na domiar złego- wcale nie lepiej czujesz się psychicznie. Wszystko o czym czytałaś, będąc jeszcze w ciąży, nagle wyparowało. Cała nauka poszła w las i nie wiesz jak, kiedy i czy w ogóle dobrze karmisz. Personel medyczny nie pomaga albo wręcz szkodzi wmawiając, że masz nie takie cycki, za mało mleka, że nie wypuści ze szpitala, jak nie przybierze na wadze, że musisz dać butelkę...

Bliscy, Ci sami, którzy Cię zapewniali jakie to karmienie piersią jest cudowne, nagle zwątpili. "A Ty w ogóle masz mleko? A ono płacze, głodne jest! Wisi na cycku cały dzień, masz za słaby pokarm. Daj butelkę będzie spokój i się wyśpisz."

Ale karmisz dalej; cały ten ból mija, a Ty wiesz, że warto.


Może Ci się także spodobać:

10 komentarzy

  1. Niestety nie jest tak pięknie jak by się wydawało, jednak z czasem wszystko wraca do normy ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Pięknie napisane;) można dodać jeszcze ze przez ciagle wmawianie przez bliskich ze słaby pokarm, że dziecko się nie najada zanika czasem pokarm bo w pewnym momencie myślisz..."A może jednak " u mnie tak było ale się nie poddawalam i wrócił ;) wystarczyło odizolowac osobę ktora mi to wpierala i przekonywała na mm ( teściowa ) pozdrawiam ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja miałam koszmarne przeżycia, a i tak uważam, że karmienie piersią jest jednym z najpiękniejszych doświadczeń w życiu. Zobaczysz, jeszcze to poczujesz...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To nie są moje odczucia. To felieton.

      Usuń
  4. Karmienie piersią jest piękne, a wszystko o czym piszesz zdarza się jeśli maluch nie jest odpowiednio przystawiany do piersi. Niestety osoby,które dołączają mówią że nie ma mleka nie mają nawet pojęcia o czym mówią.

    OdpowiedzUsuń
  5. Czy to ty tak zachwalałaś karmienie piersią, zanim naprawdę to zaczęłaś robić po wszystkich możliwych forach? hahahahaha :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale ja dalej zachwalam. Czy ja tu gdzieś nie zachwalam? To felieton. Zbiór przeżyć różnych mam.

      Usuń
  6. I matko! Jakbym to ja pisała! Mój poród to nic w porównaniu z bólem jaki odczułam przy karmieniu piersią!!!

    OdpowiedzUsuń
  7. Za pierwszym razem nie było ciekawie, same kłopoty ale po drugim porodzie poszło całkiem nieźle. Każda kobieta powinna sama decydować:)

    OdpowiedzUsuń
  8. czytam artykul i na koncu moge powiedziec stanowczo i z cala odpowiedzialnoscia "nie mam zielnego pojęcia o czym piszesz" mi sie udalo pierwsze dziecko pierwsze karmienie i mozna powiedziec zero problemow. Typowego nawału mlecznego nie mialam a karmimy się juz ponad 4 mc, po pokazaniu przez polożna jak przystawić małego by dobrze chwycił karmienie nie stanowi problemu, zadnej krwi, otarć także mogę chyba powiedziec że w tej kwestii jestem szcześciarą.

    OdpowiedzUsuń

Powiedz mi co myślisz!

Jeśli masz do mnie pytanie lub potrzebujesz porady, najlepiej napisz tutaj: paulina@hurija.com